Czy naprawdę każdy pies musi być odrobaczany co miesiąc? O pasożytach, ekologii i naszej obsesji kontroli.
- Dr Ozimek
- Poradnik

Przez lata współczesna medycyna - zarówno ludzka, jak i weterynaryjna - żyła w dość komfortowym przekonaniu, że jeśli coś działa przeciwko pasożytom, bakteriom albo innym biologicznym intruzom, to najlepiej stosować to często, szeroko i profilaktycznie.
Najlepiej wszystkim.
Najlepiej regularnie.
Najlepiej przez cały rok.
Najlepiej zanim wydarzy się cokolwiek niepokojącego.
Cywilizacja wyjątkowo lubi rytuały bezpieczeństwa.
Dają poczucie kontroli nad światem, który w rzeczywistości jest znacznie mniej przewidywalny, niż chcielibyśmy przyznać.
Regularna tabletka.
Regularna obroża.
Regularna kropla na kark.
Regularny harmonogram.
Wszystko wygląda elegancko.
Przejrzyście.
Nowocześnie.
Wręcz uspokajająco.
Problem polega na tym, że natura rzadko działa według kalendarza marketingowego.
I właśnie tutaj zaczyna się historia, która staje się coraz bardziej interesująca.
A dla niektórych również coraz bardziej niewygodna.
Medycyna kocha procedury
Można ją za to zresztą zrozumieć.
Procedury są bezpieczne.
Przewidywalne.
Łatwe do wdrożenia.
Znacznie łatwiej stworzyć uniwersalne zalecenie dla milionów właścicieli zwierząt niż tłumaczyć każdemu z osobna złożoność ekologii pasożytów.
Łatwiej powiedzieć:
„podawaj raz w miesiącu”.
Niż:
„to zależy od środowiska, mikroklimatu, aktywności zwierzęcia, lokalnej epidemiologii, sezonowości, ekspozycji na dzikie zwierzęta, obecności dzieci w domu oraz aktualnej sytuacji ekologicznej regionu”.
Biologia uwielbia słowo „to zależy”.
Marketing go nienawidzi.
Dlatego przez lata przyzwyczailiśmy się do myślenia o profilaktyce przeciwpasożytniczej w sposób niemal mechaniczny.
Pasożyt istnieje.
Preparat działa.
Więc należy go stosować regularnie.
Koniec historii.
Tyle że historia biologii rzadko kończy się w miejscu, w którym chcielibyśmy ją zakończyć.
Europejczycy zaczynają zadawać niewygodne pytania
Coraz więcej specjalistów zajmujących się parazytologią weterynaryjną zwraca uwagę, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.
Według zaleceń ESCCAP oraz wielu współczesnych ekspertów decyzja o stosowaniu preparatów przeciwpasożytniczych powinna być przede wszystkim oceną ryzyka.
A ryzyko nie jest identyczne dla wszystkich.
Pies mieszkający w centrum miasta na dziesiątym piętrze prowadzi biologicznie inne życie niż pies codziennie przemierzający lasy, łąki i tereny łowieckie.
Kot niewychodzący nie żyje w tym samym świecie epidemiologicznym co kot polujący codziennie na gryzonie.
Zwierzę żyjące w północnej Skandynawii funkcjonuje w zupełnie innych warunkach niż zwierzę mieszkające w południowej Europie.
Brzmi banalnie.
Ale właśnie takie banalne obserwacje bywają najbardziej rewolucyjne.
Ponieważ przypominają, że organizmy nie istnieją w próżni.
Istnieją w środowisku.
A środowisko ma znaczenie.
Indywidualizacja wymaga myślenia
I tutaj pojawia się problem znacznie szerszy niż weterynaria.
Współczesna kultura zdrowotna coraz częściej przypomina system masowej produkcji bezpieczeństwa.
Lubimy uniwersalne instrukcje.
Lubimy algorytmy.
Lubimy jasne procedury.
Lubimy świat, w którym każdy problem posiada jedną odpowiedź.
Indywidualizacja jest znacznie bardziej wymagająca.
Wymaga wiedzy.
Wymaga obserwacji.
Wymaga oceny ryzyka.
Wymaga zaakceptowania, że dwa pozornie podobne przypadki mogą wymagać zupełnie różnych decyzji.
A człowiek wyjątkowo nie lubi niepewności.
Dlatego tak chętnie zamienia biologiczną rzeczywistość w zestaw prostych reguł.
Nawet wtedy, gdy natura protestuje.
Kiedy bezpieczeństwo ma swoją cenę
Warto podkreślić jedną rzecz.
Preparaty przeciwpasożytnicze są niezwykle ważnym osiągnięciem współczesnej weterynarii.
Uratowały miliony zwierząt przed chorobami pasożytniczymi.
Zmniejszyły ryzyko transmisji wielu patogenów.
Ograniczyły cierpienie.
Nie chodzi więc o demonizowanie farmakologii.
Chodzi o coś znacznie bardziej interesującego.
O zrozumienie, że każda interwencja biologiczna ma konsekwencje.
Nawet wtedy, gdy jest skuteczna.
FDA już kilka lat temu zwracała uwagę, że niektóre substancje z grupy izoksazolin mogą w rzadkich przypadkach powodować działania neurologiczne.
Drżenia.
Ataksję.
Napady drgawkowe.
Ryzyko pozostaje niewielkie.
Ale sam fakt jego istnienia przypomina ważną zasadę biologii:
nie istnieją interwencje całkowicie pozbawione kosztów.
Istnieją jedynie interwencje, których korzyści przewyższają potencjalne ryzyko.
To subtelna, ale fundamentalna różnica.
Prawdziwa historia zaczyna się poza organizmem
Najciekawsze dzieje się jednak nie w organizmie psa.
Najciekawsze dzieje się po jego opuszczeniu.
Przez dziesięciolecia myśleliśmy o lekach przede wszystkim w kontekście pacjenta.
Lek trafia do organizmu.
Działa.
Koniec historii.
Tymczasem środowisko coraz częściej przypomina nam, że historia wcale się nie kończy.
Część substancji trafia bowiem do gleby.
Do wody.
Do mikroorganizmów.
Do owadów.
Do organizmów odpowiedzialnych za rozkład materii organicznej.
Do całego niewidzialnego świata biologicznego funkcjonującego pod naszymi stopami.
I nagle okazuje się, że preparat przeciwpasożytniczy przestaje być wyłącznie preparatem przeciwpasożytniczym.
Staje się elementem ekosystemu.
A ekosystem ma zwyczaj odpowiadać na nasze działania w sposób, którego nie planowaliśmy.
Historia, którą już kiedyś widzieliśmy
Brzmi znajomo?
Powinno.
Dokładnie tak wyglądała historia antybiotyków.
Najpierw zachwyt.
Potem entuzjazm.
Następnie rutyna.
Później nadużywanie.
A na końcu zdziwienie, że mikroorganizmy nie zamierzają biernie uczestniczyć w naszych planach.
Ewolucja okazała się aktywnym uczestnikiem dyskusji.
I miała własne zdanie.
Biologia uwielbia przypominać nam tę samą lekcję.
Za każdym razem w nieco innej formie.
Nigdy nie oddziałujemy na pojedynczy element systemu.
Zawsze oddziałujemy na całą sieć zależności.
Problem polega jedynie na tym, że zwykle zauważamy to dopiero po kilku dekadach.
One Health – koniec iluzji oddzielnych światów
Coraz wyraźniej widzimy dziś, że zdrowie człowieka, zdrowie zwierząt i zdrowie środowiska nie są trzema oddzielnymi kategoriami.
To trzy różne perspektywy patrzenia na ten sam system.
Jeden ekosystem.
Jedna biologia.
Jedna ewolucja.
Jedna sieć zależności.
Pasożyt nie istnieje oddzielnie od gospodarza.
Gospodarz nie istnieje oddzielnie od środowiska.
Środowisko nie istnieje oddzielnie od klimatu.
A klimat nie istnieje oddzielnie od działalności człowieka.
Im lepiej poznajemy świat biologiczny, tym mniej wyraźne stają się granice między dyscyplinami.
Parazytologia zaczyna przypominać ekologię.
Ekologia zaczyna przypominać epidemiologię.
Epidemiologia zaczyna przypominać nauki o środowisku.
A wszystko razem zaczyna przypominać ogromny system naczyń połączonych.
Być może problemem nie jest brak technologii
Współczesna cywilizacja uwielbia wierzyć, że każdy problem można rozwiązać większą ilością technologii.
Większą ilością kontroli.
Większą ilością interwencji.
Większą ilością chemii.
Być może jednak coraz częściej stajemy przed innym wyzwaniem.
Nie brakuje nam technologii.
Brakuje nam pokory wobec złożoności systemów biologicznych.
Bo być może nie każda relacja ekologiczna wymaga natychmiastowej eliminacji.
Nie każdy mikroorganizm jest wrogiem.
Nie każdy pasożyt oznacza katastrofę.
Nie każda interakcja biologiczna wymaga farmakologicznej odpowiedzi.
A przede wszystkim:
nie każde zwierzę żyje w takim samym świecie.
To właśnie dlatego przyszłość medycyny — zarówno ludzkiej, jak i weterynaryjnej — może polegać nie na coraz większej liczbie interwencji.
Ale na coraz lepszym rozumieniu, kiedy interweniować.
I kiedy pozwolić biologii robić to, co robi od setek milionów lat.
Bo największym paradoksem współczesnej nauki może być fakt, że im więcej dowiadujemy się o naturze, tym częściej odkrywamy, że nie potrzebuje ona naszej permanentnej kontroli.
Potrzebuje raczej, żebyśmy wreszcie nauczyli się rozumieć zasady, według których działa.
A to, jak pokazuje historia, jest znacznie trudniejsze niż podanie tabletki raz w miesiącu.
Bibliografia (APA 7)
Beugnet, F., Halos, L., Larsen, D., & de Vos, C. (2014). Fipronil and permethrin combination in the treatment and prevention of ectoparasite infestations in dogs and cats. Parasite.
Bowman, D. D. (2020). Georgis’ parasitology for veterinarians. Elsevier.
Companion Animal Parasite Council. (2023). CAPC parasite prevalence maps.
Day, M. J. (2016). One Health: The importance of companion animal vector-borne diseases. Parasites & Vectors.
Dryden, M. W. (2009). Flea and tick control in the 21st century. Veterinary Dermatology.
European Scientific Counsel Companion Animal Parasites. (2024). ESCCAP guideline 03: Control of ectoparasites in dogs and cats.
European Scientific Counsel Companion Animal Parasites. (2024). ESCCAP guideline 01: Worm control in dogs and cats.
FDA. (2018). FDA alerts pet owners and veterinarians about potential neurologic adverse events associated with flea and tick products.
Genchi, C., Kramer, L., & Rivasi, F. (2011). Dirofilarial infections in Europe. Vector-Borne and Zoonotic Diseases.
Greene, C. E. (2012). Infectious diseases of the dog and cat. Elsevier.
Halos, L., Beugnet, F., Cardoso, L., Farkas, R., Franc, M., Guillot, J., & Baneth, G. (2014). Flea-borne pathogens in dogs and cats. Parasites & Vectors.
Hotez, P. J. (2017). The rise of neglected tropical diseases in the Anthropocene. PLoS Neglected Tropical Diseases.
Krämer, F., & Mencke, N. (2001). Flea biology and control. Springer.
Lappin, M. R. (2018). Vector-borne diseases in small animal medicine. Wiley.
Leung, T. L. F., & Koprivnikar, J. (2019). Nematode parasite diversity in urban ecosystems. International Journal for Parasitology.
Lloyd, D. H. (2018). Reservoirs of antimicrobial resistance in pet animals. Clinical Infectious Diseases.
Mackenstedt, U., Jenkins, D., & Romig, T. (2015). The role of wildlife in zoonotic parasite transmission. International Journal for Parasitology: Parasites and Wildlife.
McTier, T. L., Chubb, N., Curtis, M. P., Hedges, L., Inskeep, G. A., Knauer, C. S., Menon, S., Mills, B., Pullins, A., Zinser, E., & Woods, D. J. (2016). Discovery of sarolaner. Veterinary Parasitology.
Narasimhan, S., & Fikrig, E. (2015). Tick microbiome and pathogen transmission. Current Opinion in Virology.
Otranto, D., Dantas-Torres, F., Breitschwerdt, E. B., & de Caprariis, D. (2009). Managing canine vector-borne diseases. Trends in Parasitology.
Palmer, C. S., Thompson, R. C. A., Traub, R. J., Rees, R., & Robertson, I. D. (2010). National study of intestinal parasites in dogs and cats. Veterinary Parasitology.
Pérez-Eid, C. (2007). Les tiques: Identification, biologie, importance médicale et vétérinaire. Lavoisier.
Rizzoli, A., Silaghi, C., Obiegala, A., Rudolf, I., Hubálek, Z., Földvári, G., Plantard, O., Vayssier-Taussat, M., Bonnet, S., Špitalská, E., & Kazimírová, M. (2014). Ixodes ricinus and transmitted pathogens in urban ecosystems. Ticks and Tick-borne Diseases.
Rust, M. K. (2017). Insecticide resistance in fleas. Insects.
Shaw, S. E., Day, M. J., Birtles, R. J., & Breitschwerdt, E. B. (2001). Tick-borne infectious diseases of dogs. Trends in Parasitology.
Soulsby, E. J. L. (1982). Helminths, arthropods and protozoa of domesticated animals. Baillière Tindall.
Taylor, M. A., Coop, R. L., & Wall, R. L. (2015). Veterinary parasitology. Wiley Blackwell.
Thompson, R. C. A. (2013). Parasite zoonoses and wildlife. One Health.
Wall, R., & Shearer, D. (2001). Veterinary ectoparasites: Biology, pathology and control. Wiley-Blackwell.
Weese, J. S. (2008). Antimicrobial resistance in companion animals. Animal Health Research Reviews.
World Health Organization. (2022). One Health joint plan of action.
Yabsley, M. J., & Shock, B. C. (2013). Natural history of zoonotic Babesia. Advances in Parasitology.